A co potem?

„I co, jak ci się znudzą, będziesz musiał/a obciąć się na łyso?” – to chyba jedno z najpopularniejszych pytań, z jakimi mają do czynienia posiadacze dreadów. I jeden z najczęstszych powodów, dla których ludzie rezygnują ze sprawienia sobie na głowie batów, przerażeni wizją późniejszego ukrywania się w domowym zaciszu po operacji zgolenia na zero.

Niektórych zdziwi więc zapewne fakt, że decyzja o pozbyciu się dreadów niekoniecznie musi wiązać się z tak drastycznymi rozwiązaniami. Oczywiście, jeśli ktoś ma ochotę, może oddać się w ręce pani fryzjerki z maszynką, ale nie jest to konieczne. Dready można bowiem rozczesać, choć nie jest to szczególnie przyjemna i prosta czynność, w związku z czym najlepiej zatrudnić do niej jeszcze jedną osobę. Albo nawet kilka, obowiązkowo uzbrojonych w grzebienie. Tutaj należy pamiętać o tym, że im starszy i mocniej zbity dread, tym trudniej będzie go rozczesać, aczkolwiek jest to wykonalne. Spotkałam się co prawda z teorią, że prawdziwych dreadów rozplątać się nie da, a ktoś, komu udała się ta sztuka, nigdy tak naprawdę ich nie miał, ale znam też osobiście parę osób, które po kilku latach noszenia imponujących i niewątpliwie prawdziwych baciszczy, pozbyły się ich właśnie za pomocą grzebienia i sporej dawki cierpliwości, więc nie należy do końca zawierzać takim obiegowym opiniom. Dready, jak widać, rozczesać można. Należy jednak liczyć się z tym, że włosy po takim zabiegu będą bardzo połamane i zniszczone, wymagać więc będą intensywnej akcji reanimacyjnej w postaci podcięcia i odżywek.

Innym sposobem na pozbycie się batów bez konieczności golenia się na łyso, jest zaniedbanie ich przez jakiś czas, tak, by wyhodować kilkucentymetrowy odrost, który następnie zostawia się, obcinając to, co poniżej. To dobre wyjście dla wahających się, przeczuwających, że nagle mogą zacząć żałować decyzji o ścięciu dreadów – w ten sposób zostaje im bowiem kilka centymetrów włosów, do których z powodzeniem mogą z powrotem doczepić obcięte macki.

Przeczytaj też:

Reklama:


Tags: ,


Please leave a comment

  1. Kamila Says:

    Najlepiej nie scinać dredów. To wbrew zasadom rastafarii.

  2. Natty Says:

    ja niestety musiałam swoje baty po 1,5 roku rozplątać. Wbrew pozorom jest to wykonalne i wcale nie trzeba scinać się na “zero” odzyskałam ponad 25 cm włosów. Co prawda jest to bardzo pracochłonny proces(ok 20h), ale opłaca sie.

  3. Cyrus Says:

    nie kazdy kto ma lub chce miec dredy to rastaman…
    ja, chodz jestem blisko z kultura i zasadami rastafarian, nie jestem tak naprawde rastamanem…
    mam swojego jednego dreda a w planach mam miec w nich cala glowe…

  4. Busta Says:

    Ja natomiast chciałabym miec bardzo dredy, z tego powodu, ze podobaja mi sie.
    Tylko nie wiem jakiej grubosci i koniecznie chcialabym zmienic kolor wlosow. Pomoze ktos?

  5. marti Says:

    a ja po prawie 8 latach zabieram sie za ścianie dreadów - powód prozaiczny - jest mi z nimi ciężko (są prawie do kolan) i zaczęłam łysieć pomiędzy dreadami. Jak widać - tu nie chodzi o żadną filozofię;P

Leave a Comment


Przepisz antyspam kod. Po nacisnieciu uslyszysz kod dzwiekowy.
Click to hear an audio file of the anti-spam word